Oksydowanie. TUTORIAL

Dzisiaj chciałabym zaprezentować Wam bardzo przydatny w jubilerstwie płyn, czyli płyn do oksydowania srebra (oksydę). Dzięki oksydowaniu możemy sprawić, że nasza biżuteria nabierze nowego, bardziej tajemniczego wyglądu. Możemy podkreślić wzór, fakturę, warstwy. Zamiast „czystego”, białego srebra, możemy mieć szarą lub nawet czarną biżuterię. Ale bez obaw – cały proces jest bardzo prosty do wykonania w domu, a efekt końcowy łatwy do zaplanowania i kontrolowania. Jeśli ktoś lubi jedynie lekko przyciemnioną biżuterię nie musi się obawiać, że po oksydowaniu jego biżuteria będzie zbyt ciemna.

Do oksydowania można użyć płynu na zimno lub na gorąco. Są również dostępne oksydy tęczowe i brązowe, dzięki którym zamiast odcieni szarości można uzyskać inne ciekawe kolory (żółto-złoty, fioletowy, brązowy itp.). Skupmy się jednak na oksydzie do czernienia, do oksydowania na zimno. Płyn można kupić w buteleczkach o objętości 60 ml lub 100 ml (nie polecam większych butelek np. litrowych, ponieważ nie zdążycie zużyć całego płynu zanim straci on swoje właściwości).

Oksydujemy już gotową biżuterię, nie poszczególne elementy. Biżuterię oksydujemy razem z kamieniami. Do tej pory nie trafiłam na kamień, któremu oksydowanie by zaszkodziło, ale jeśli obawiacie się, że dany kamień (szczególnie, jeśli jest to kamień syntetyczny) może źle zareagować na oksydę, zoksudyjcie biżuterię przed przymocowanie kamienia (wtedy sam drucik czy zawieszkę do przymocowania kamienia można zoksydować osobno) lub jeśli macie dodatkowy kamień możecie na nim wypróbować oksydę i sprawdzić czy mu ona nie zaszkodzi.

Oksydowanie. TUTORIAL.

Czy nowe srebro to srebro? Czyli rzecz o udawaniu

Odpowiedź na to pytanie wydaje się oczywista. Problem tylko polega na tym, że prawidłowa odpowiedź brzmi: NIE.

W Polsce przyjęła się nazwa alpaka, stosowana zamiennie z określeniem „nowe srebro”. Niezależnie jednak od tego jak ją nazwiemy (a wybór jest duży: nowe srebro, chińskie srebro, alpaka, pakfong, alfenide, argentan, alfenid, arfenil, melchior, neusilber, srebro Schefildskiego, metal Christofle’a, białe srebro), to NIE jest srebro.

Alpaka to wysokoniklowy mosiądz. Czyli stop miedzi z cynkiem (mosiądz), który w wyniku dodatku niklu (bardzo silnie uczulającego!) zyskuje srebrzystobiały kolor, łudząco podobny do barwy srebra próby 0,750. Najczęściej w skład alpaki wchodzi 50-70% miedzi, 10-20% niklu i 5-30% cynku (im więcej niklu, tym odcień stopu jest jaśniejszy, zbliżony do odcieni stopów srebra). To wszystko. Nie ma tu ani odrobiny srebra. Nazwa wprowadza w błąd, prawda?

Alpakę wymyślił przedsiębiorczy naród chiński, wiele wieków temu (znana była w Chinach pod nazwą „pakfong”, która oznacza „białą miedź”). Do Europy trafiła w XVIII wieku, ale dopiero w wieku XIX nauczono się ją wytwarzać. Wprowadzająca w błąd nazwa „nowe srebro” zapewne nie pojawiła się przypadkiem – tam gdzie jest drogi i wartościowy oryginał, zawsze będą tanie, nieuczciwe zamienniki.

Naprawdę wychodzi srebro! – czyli jak wypalić Art Clay

Pamiętam mój pierwszy wisiorek ze srebra Art Clay. Ot – niepozorny prostokącik, kilka kuleczek, prosta faktura. Po wyjęciu z pieca lekko się zdeformował i ostateczny efekt nie przypominał zbytnio formy wyjściowej. Ale kiedy dostałam do ręki stalową szczotkę i energicznym ruchem zaczęłam ścierać z prostokącika biały nalot – wyjrzało… najprawdziwsze srebro! I choć wiedziałam od początku z jaką materią mam do czynienia – ta krótka chwila wprawiła mnie w cudowny rodzaj zdumienia… Na samo wspomnienie mam gęsią skórkę i muszę uczciwie przyznać, że po dziś dzień z niemałym podekscytowaniem wyjmuję z pieca każdą swoją pracę. Mało tego – zawsze z dreszczykiem emocji przyglądam się kursantom, którzy czyszczą po wypaleniu swój pierwszy własny wyrób. „Jejku! Widać! Naprawdę wychodzi srebro!” – mówią zazwyczaj coś w tym stylu. Istotnie – to magiczny proces – wkładamy do pieca szary gips, a dosłownie chwilę później wyjmujemy szlachetny metal. :) Metal, który uformowały nasze własne dłonie…

Oczywiście zdarzają się czasem powody do niezadowolenia. Na przykład, kiedy to podczas obróbki termicznej coś się złamie, coś pęknie, krzywo osadzi się cyrkonia, obrączka skurczy bardziej niż przewidywaliśmy albo na wisiorze wyjdzie rysa, której przecież wcześniej nie było! Nie da się ukryć rozczarowania, które potrafi przerodzić się w irytację – człowiek się napracował, nadłubał, siedział nad jednym projektem trzy dni, a tu taka „złośliwość rzeczy martwych”… Cóż – trzeba to przyjąć z pokorą – materia nie zawsze chce z nami współpracować. Warto wtedy spojrzeć na to z drugiej strony – czasami taki rodzaj porażki da się przekuć w mały sukces. Po pierwsze – uczymy się na własnych błędach (analiza co zrobiliśmy źle, pomoże nam uniknąć podobnych błędów w przyszłości). Po drugie – wiele rzeczy można naprawić. Zatem nie porzucajmy tak od razu nieudanego projektu, ponieważ – i tu: po trzecie – przy odrobinie pomysłowości – możemy zmienić pierwotny zamysł tak, by ostateczny efekt dał nam w końcu powód do zadowolenia. A nuż „wyjdzie” jeszcze lepiej niż zamierzaliśmy…

Ciemnienie srebra

Problem ciemnienia srebra jest znany zarówno twórcom jak i użytkownikom biżuterii.

Samoistnego ciemnienia srebra nie należy mylić z celowym barwieniem (oksydowaniem) srebra na różne kolory (najczęściej odcienie szarości i czerni, choć nie tylko), często stosowanym dla osiągnięcia konkretnych efektów estetycznych.

Niestety, wcale nie takim rzadkim zjawiskiem są neutralne lub nawet negatywne komentarze w galeriach internetowych, reklamacje i zwroty, które Klientki argumentują tym, że srebro było szare, brudne, i same musiały je czyścić płynem do czyszczenia srebra. A tymczasem było to po prostu srebro oksydowane, a informacja o tym znajdowała się w opisie przedmiotu. Rada: opisywać dokładnie jaki efekt daje oksydowanie srebra, bo wielu Kupujących po prostu nie zna tego terminu, a zamierzoną szarość interpretuje jako zaniedbanie. Nawiasem mówiąc, oksydowanie daje efekt eleganckiej, równomiernej szarości, w przeciwieństwie do brunatno-szarego ciemnienia, ale jeżeli ktoś nie miał możliwości porównania tych efektów, każdą barwę srebra inną niż jasna będzie interpretować jako niechciane ściemnienie.

Jednak pomijając sytuację, w której barwimy srebro celowo, ciemnienie jest efektem niepożądanym, ale naturalnym. Nawet najdokładniej wypolerowane srebro z czasem traci blask (choć szybciej ciemnieje srebro matowe, niepolerowane). Na szczęście z reguły jest to efekt odwracalny.

Końcówki do linek jubilerskich, czyli diabeł tkwi w szczegółach :)

Jedną z pierwszych rzeczy, którą pełna entuzjazmu Twórczyni Ozdób Wszelakich zechce zapewne stworzyć, jest naszyjnik. Proszę bardzo: linka jubilerska, piękne kamienie, ozdobne przekładki, rurki dystansowe, a rozszalała wyobraźnia podpowiada nam co pięknego i w jakiej kolejności możemy nanizać na linkę.

Mało tego, możemy robić to wielokrotnie, aż do skutku. Kiedy już na widok stworzonego dzieła mowę nam odejmie z zachwytu, na scenę, wśród gromkich braw, wkraczają końcówki do linek.

Blog Bukowiec - końcówki do linek

W Bukowcu szukajcie ich na tej półeczce: KOŃCÓWKI DO LINEK, a blaszki leżą tu: BLASZKA 925.

Jest ich kilka rodzajów. No dobrze, może jest więcej… Ja wiem o kilku i postaram się opowiedzieć Wam o nich troszkę, żeby tak jak mnie kiedyś nie wyświetlił się Wam w oczach wielki napis „Co Ja Mam Z TYM Zrobić???”.

Rzemienie i końcówki do nich

Potrzebujemy czegoś, na czym możemy zawiesić świeżutko wykonany wisior i nie mamy zupełnie ochoty na łańcuszek.

Proponuję rzemyki. Piękne, kolorowe, gładkie, plecione albo mój absolutny faworyt: naturalny, skórzany rzemień, nie barwiony, nie wygładzony, nie lakierowany, o cudownej zamszowej fakturze, uwielbiam go dotykać. :)

Rzemienie skórzane

W Bukowcu rzemienie leżą na półeczce razem z linkami i kauczukiem: RZEMIENIE