Teraz będzie coś o krewnych i znajomych królika. Każdy coś słyszał, każdy na pewno widział w sklepie osobnika, który się pod takiego podszywa, ale w sumie mało kto wie co i jak.

Spieszę więc donieść, że jednorożec rynku półfabrykatów handmade nie jest ani wyjątkowo urodziwy, ani wyjątkowo drogi, ani tak na dobrą sprawę to i tego rogu nie ma. Ot, koń jaki jest każdy widzi. Albo przynajmniej po przeczytaniu tego zobaczy. :)

Jako że omówiłam proweniencję i cechy jadeitu, wypadałoby wspomnieć o jego skromniejszym kuzynie – nefrycie. Każda z nas coś tam słyszała albo czytała o nieziemskiej urody nefrytowych grzebyczkach gejsz, o chińskich smokach rzeźbionych w nefrycie i innych cudach z Dalekiego Wschodu z tegoż minerału wydzierganych. Wiecie, to trochę jak z gotykiem. Dlaczego w Gdańsku stoi największy ceglany kościół gotycki? Ano dlatego, że budowali z tego, co mieli. A że jak Gdańsk Gdańskiem [żeby nie było, mieszkałam tu długo i darzę to miasto wielką sympatią, ale wiem, że zawsze miało mały problem z rozrostem ego ;P] wszystko musiało być wieeelkie i w ogóle wy…wypasione. :) Bo umieli go postawić. Bo napatrzyli się na to, co powstawało we Francji i też zapragnęli katedry do nieba. Było tylko jedno „ale”. Otóż we Francji mają kamień. My nie mamy. Więc, tak samo jak w niekamiennych Niemczech i Holandii, użyliśmy cegły. No i tak właśnie jest z nefrytem.

Blog Bukowiec - nefryt

Misa (50,8cm), dynastia Qing, 1774 

[Źródło zdjęć: http://arts.cultural-china.com]