KAMIENIE SZLACHETNE – AKWAMARYN

Pisząc o kamieniach szlachetnych, zawsze będę powtarzała, właściwie do znudzenia, jedną rzecz: rozróżniamy kamienie klasy jubilerskiej, mieszczące się w klasach czystości FL – I3, oraz takie, jakimi jubilerzy nigdy by się nie zainteresowali. Te kamienie występują pod wspólną nazwą, mają ten sam skład chemiczny, tę samą twardość i właściwości. Ale różnica pomiędzy mistrzowsko oszlifowanym klejnotem a nieprzejrzystym kamyczkiem w naszym pudełku jest przepaścią. Taką samą, jak ta pomiędzy ceną klejnotu a naszego kamyczka.

Blog Bukowiec - akwamaryn

[Źródło zdjęć: http://www.gemselect.com]

Akwamaryn jest bardzo powszechnie występującą odmianą berylu o niebieskiej barwie. Beryl, zdaje się, dawno temu miał zapędy dyktatorskie w kierunku opanowania ziemi i w sumie całkiem nieźle mu poszło. Beryle w różnych odmianach są niesamowicie powszechne na każdym kontynencie. Domieszki rozmaitych pierwiastków nadają mu szeroki wachlarz kolorów: na przykład chrom barwi szmaragdy, a żelazo nadaje akwamarynom ich błękit. O szmaragdach, których nie darzę sympatią ;), będzie osobny artykuł, a inne, o wiele mniej popularne odmiany barwne szlachetnego berylu, podsumuję w jeszcze jednym tekście. Na razie skupmy się na akwamarynie.

KLASYFIKACJA JAKOŚCI KAMIENI szlachetnych i ozdobnych

Marka się sprzedaje. To taka uniwersalna prawda, z której nie zamierzam absolutnie się nabijać, bo sama nie raz się przekonałam, że często [choć niestety nie zawsze] za marką idzie dobra jakość. I właśnie oznakowanie jakości kamieni stało się taką swego rodzaju „marką” w środowisku biżu-handmade’u. Ponieważ jubilerstwo zostawiło nas na lodzie w kwestii opisywania jakości kamieni nieprzejrzystych, to rynek w jakiś sposób ustalił to sam. Ale może zacznijmy od klasyki.

Podstawową klasyfikacją jakości kamienia [głównie, siłą rzeczy, szlachetnego] są wartości opisujące jego przejrzystość [czyli czystość, z angielskiego „clarity”]. Ponieważ twardość nie podlega tutaj dyskusji, szlif jakości innej niż najwyższa od razu dyskwalifikuje kamień, to właśnie jego czystość staje się cechą, która decyduje ostatecznie o klasie kamienia.

Jest kilka nieznacznie różniących się między sobą wersji, ja podają tę, którą stosuje GIA – Gemological Institute of America, i która pokrywa się z podziałem stosowanym w tradycyjnych środowiskach europejskich [czyli głównie w Holandii i Niemczech]. Inne kraje Europy, które sprowadzają większość kamieni z Indii i Chin, używają szerszej i nieco bardziej tolerancyjnej tabelki [tak, węszę tu podstęp forsowany przez producentów gorszej jakości kamieni z Azji. Możecie mnie posądzić o paranoję godną postaci granej przez Mela Gibsona w „Teorii spisku”, ale to naprawdę jest dziwne i śmierdzi na kilometr]. Dla tych, którzy chcą się trzymać starej, dobrej klasyfikacji, wygląda ona w ten sposób:

KAMIENIE SZLACHETNE – TURMALIN

Turmalinem postanowiłam otworzyć cykl artykułów poświęconych kamieniom szlachetnym. O tym, czym się charakteryzują i jakie minerały się do nich zalicza, możecie przeczytać tutaj: KAMIENIE SZLACHETNE, PÓŁSZLACHETNE I OZDOBNE czyli dyskretny urok burżuazji. Mimo tego, że jest to podział, z którym nie wszyscy się zgadzają, i który dziś czasem uważany jest za zbędny, kamienie szlachetne wyraźnie odróżniają się od pozostałych minerałów.

Blog Bukowiec - turmalin

[Źródło zdjęć: http://www.gemselect.com]

Turmalin, jak większość jego szlachetnych krewniaków, jest dzieckiem wysokiego ciśnienia i temperatury, które uwarunkowały wytworzenie się jego kryształów. Występuje w dużej gamie kolorów, wobec czego poszczególnym odmianom nadano osobne nazwy. Jak większość minerałów szlachetnych, występuje na rynku w zasadzie w dwóch wersjach: przejrzystej, jubilerskiej jakości i nieprzejrzystej lub półprzejrzystej, czyli takiej, jaką większość z Was widziało w sklepach z półfabrykatami. Płacąc za tę drugą nie należy spodziewać się dostania tej pierwszej. ;)

MANMADE STONES czyli czego to Chińczyk nie wymyśli

Wyobraźcie sobie: kilka tysięcy lat temu w skale macierzystej wytworzył się śliczny malachit. Zieloniutki jak trawa, której nigdy nie widział, o pięknym rysunku warstw, że aż chalcedony mu zazdrościły, no jednym słowem – cudo. Aż tu któregoś dnia okrutny lodowiec przejechał się po skale macierzystej na powierzchni raz i drugi, powstało tarcie i ciśnienie i kiedy kurz po całej tej imprezie opadł, okazało się, że naszego cudniastego malachitu już nie ma. Bo piękny, i owszem, był, ale w skali Mohsa punktował tylko na 3,5-4. Czyli nie bardzo.

Sto lat temu pozostałby nam tylko uronić łezkę nad biednym malachitem i pogodzić się z jego smutnym losem. Ale teraz… teraz Chińczycy przejęli pałeczkę. Bez szacunku dla szczątków wykopują nawet takie malachitowe resztki, ścierają je na kompletną papkę, zgrzewają, dodają żywicy, plastiku i bogowie raczą wiedzieć czego jeszcze [stąd określenia w sklepach „boski malachit” – bo tylko w najwyższej instancji wiedzą, co jest w środku. Trochę jak z parówkami.] Wychodzi gniotek ulepiony z quasi-plasteliny, który większość sprzedawców detalicznych sprzedaje jako naturalny kamień. Czy to z niewiedzy [z której nigdy nie powinno się ich rozgrzeszać], czy z powszechnego podejścia to-się-opchnie-a-co-tam, nie wiem, nie podejmuję się rozstrzygać. Biżuteryjki potem kupują coś takiego i ślą klientkom w świat jako malachit. A ja czasem słyszę „Z malachitu? Przecież to takie byle co, rozpada się i brzydkie się robi. Z malachitu nie chcę”. Czytam takiego maila od klientki z oczami jak spodki i zastanawiam się, co też ona wymyśla?

KAMIENIE SZLACHETNE, PÓŁSZLACHETNE I OZDOBNE czyli dyskretny urok burżuazji

Nasze czasy są bardzo homogeniczne. To, co kiedyś było sztywnie ograniczone normami, klasami i kastami, dziś miesza się w wielkim tyglu i czasem nie sposób odróżnić poszczególnych elementów. Tak jak klasy społeczeństwa, klasy rozrywki, nauki, tak samo kamienie zgubiły gdzieś wyraźny podział między „ludem” a „arystokracją”. Kamienie szlachetne, półszlachetne, brylanty i kawałki oszlifowanych kamieni z ogródka, sprzedawane są obok siebie. Nie ma w tym niby nic złego, wszak już jakiś czas temu Europa zbiorowo zakrzyknęła, że panowie szlachta krwawią tak samo jak wszyscy. Dla mnie jednak kamienie szlachetne są nadal klasą samą w sobie.

Statystyczna biżuteryjka ma dość mętne pojęcie o tym, gdzie biegnie granica między kamieniem szlachetnym, półszlachetnym a ozdobnym. Więc na początek proponuję w telegraficznym skrócie o tym, kto jest kim i dlaczego.