Najczęściej popełniane pomyłki przy identyfikowaniu kamieni. Część 1.

Zanim kamyk trafi w nasze ręce, musi pokonać długą drogę z kopalni, przez hurtowników, szlifiernie, następnych hurtowników, mniejszych sprzedawców hurtowych, aż do sklepu, w którym go upatrzyłyśmy. To spora ilość przystanków, przy których każdy sprzedaje dany kamień jako coś. Czy jest to tym samym czymś, którym było zaraz po wydobyciu, nie jest wcale rzeczą pewną. Niektórym nie chce się docierać do prawdy o towarze, który sprzedają. Czasem nie ma takiej możliwości. Jeszcze inni, świadomi faktu, że na przykład karneol jest droższy niż agat, specjalnie wprowadzają klienta w błąd. Po czym poznać dobry sklep? Po tym, że wkłada dużo wysiłku w to, by zgodnie ze stanem faktycznym opisywać swoje towary.

Niemniej, nawet kiedy dostaniemy dobrze określony kamyk, to jeśli powędruje on do pudełka i odleży swoje kilka miesięcy [a czasem nawet i lat], to pamięć ludzka ponoć bywa zawodna. Piszę „ponoć”, bo moja niezwykle rzadko bywa, ale jak uświadamia mnie życie, jestem pod tym względem wybrykiem natury. ;) Więc poniżej krótki przewodnik po tym, jakich błędów nie popełniać, opisując gotową biżu z takiego cichociemnego, który skutecznie zataił swoją tożsamość.

JADEIT czyli cesarzowi co cesarskie, jadeitowi co jadeitowe

Jadeity towarzyszyły ludziom od wieków, choć nigdy na tak szeroka skalę, jak dziś, nie wykorzystywano ich jako kamieni ozdobnych. W epoce kamienia i brązu jadeitowe ostrza długo służyły swoim właścicielom, dzięki swojej dużej wytrzymałości. Struktura kamienia powstaje pod wpływem wysokiego ciśnienia, które niezwykle trwale łączy ze sobą sprasowane kryształy, dając im dużą gęstość. Później wytwarzano z niego drobne narzędzia i przedmioty, których ozdobność nie wynikała z obecności tego kamienia, ale z całokształtu wykonania. Puzderka, figurki, grzebienie – tam jadeity błyszczały, ale nigdy nie występowały jako gwiazdy wieczoru. Jednym słowem: jadeit to kamień pracujący.

Ale często praca zostaje wreszcie wynagrodzona i tak dzisiaj jadeit zyskał ogromną popularność jako kamień ozdobny. Co prawda nie dokonało się to w tradycyjnym środowisku jubilerskim, ale handmade’owy rynek półfabrykatów był sceną już niejednego takiego przeistoczenia. Nie od dziś wiadomo, że biżuteryjki, mają prawie wszystkie coś ze sroki. No bo przecież to sama przyjemność patrzeć na śliczne kamyczki i kupować, mieć, komponować je ze sobą i mieć więcej i więcej i… znamy to skądś? :) Tworzymy popyt na ładne elementy do tworzenia biżu, a najlepiej, żeby były śliczne, dobrej jakości i niedrogie. No więc co może być lepszego od powszechnie występującego kamienia, który naturalnie jest ładnie wybarwiony, a do tego świetnie daje się farbować i jeszcze służył do jako ostrze siekierki sprzed kilku tysięcy lat, czym dał popis swojej dobrej jakości? I tak oto jadeity zawojowały nasz światek.