Podglądanie Mistrzów: Van Cleef & Arpels. FILM

Dzisiaj zapraszamy Was w piękną, bajkową podróż po paryskich pracowniach Van Cleef & Arpels, istniejącego od ponad 110 lat francuskiego domu jubilerskiego.

Najpierw powstaje projekt biżuterii. Starannie dopracowywany, misterny szkic, który z każdą minutą nabiera kształtów, kolorów, budzi się do życia.

Podglądanie Mistrzów: Chanel. FILM

Dzisiaj rozpoczynamy nowy cykl, w którym zaglądać będziemy do pracowni najlepszych twórców biżuterii i rękodzieła, utalentowanych projektantów i mistrzów rzemiosła z nadzieją, że stanie się to dla Was inspiracją, podpowiedzią, motywacją.  A już na pewno przyjemność sprawi Wam samo oglądanie. :)

Jak pracują najlepsi?

Jak wyglądają pracownie znanych na całym świecie marek?

Jak projektuje się i tworzy od podstaw najpiękniejsze i najdroższe dzieła sztuki jubilerskiej?

Gdzie jest miejsce dla sztuki, a gdzie dla rzemiosła?

Jak powstaje prawdziwa jakość?

Szukajcie kolejnych artykułów z tego cyklu pod tagiem „podglądanie mistrzów” lub „inspiracja”.

Na początek zajrzyjmy do pracowni Chanel, aby przyjrzeć się kolejnym etapom tworzenia niezwykle efektownej diamentowej kolii.

Proste kolczyki w 5 minut? – krótki film z instrukcją. TUTORIAL

Osobiście nie preferuję zbytniego pośpiechu przy tworzeniu biżuterii (choć oczywiście srebrna glinka Art Clay – z racji szybkiego wysychania – nie pozwala na zbyt ślamazarną pracę). Zanim zacznę wykonywać jakiś projekt lubię go najpierw dokładnie przemyśleć, narysować (często w kilku wariantach), potem przygotowuję sobie na spokojnie wszystkie narzędzia i akcesoria, które będą mi potrzebne do jego realizacji i dopiero odpakowuję cenną glinkę. Ale znam osoby, które pracują niezwykle spontanicznie, nie potrzebują żadnych rysunków, po prostu chwytają glinkę w dłonie i bez zbędnych ceregieli wyczarowują niebanalny wisior – tu zagną, tam przytną, gdzie indziej coś dokleją. I muszę przyznać – efekty bywają naprawdę wspaniałe!

Dziś chciałabym zaprezentować Wam kilkuminutowy filmik (w języku angielskim), w którym w bardzo krótkim czasie powstają kolczyki w kształcie kół. Przy okazji – zobaczycie w jaki sposób bezpiecznie odcisnąć w glince fakturę.

Biżuteria z zamków błyskawicznych. FILM

Znudziły Wam się koraliki? Sutasz opatrzył, a srebro wciąż jest jakieś takie…srebrne? ;)

Zajrzyjcie do pracowni Kate Cusack, młodej nowojorskiej projektantki, która w magiczny sposób zmienia (z pozoru ;) ) zwyczajne zamki błyskawiczne w biżuteryjne cuda. Efektowne, teatralne, wyraziste, niebanalne.

Kate Cusack - biżuteria z zamków błyskawicznych

Obrączki w technice mokume-gane. FILM

Mokume-gane (czyt. moe-koo-may gah-nay) to stara, japońska, pochodząca z XVII wieku technika łączenia metali, wywodząca się z tradycji tworzenia mieczy samurajskich. Przedmioty tworzone w ten sposób mają na powierzchni charakterystyczne, niepowtarzalne wzory, przypominające słoje drewna.

Dwa poniższe filmy, autorstwa holenderskiej złotnik Birgit Doesborg, pokazują krok po kroku jak wykonać parę obrączek ślubnych w tej właśnie technice. Birgit zajmuje się techniką mokume-gane od lat, jest jednym z niewielu pracujących w ten sposób holenderskich artystów. Więcej jej prac i filmów można obejrzeć na stronie http://doesdesign.nl/.

Uwaga: filmy z napisami angielskimi i holenderskimi. Tłumaczenie angielskie jest miejscami nieporadne, ale, jak sama autorka przyznała, angielska wersja to głównie zasługa tłumacza Google. ;) Zależało jej jednak przede wszystkim na tym, żeby dotrzeć do jak najszerszego grona odbiorców i podzielić się tajnikami warsztatu. Za chęci i otwartość serdecznie dziękujemy. :)

Miłego oglądania. :)

Naprawdę wychodzi srebro! – czyli jak wypalić Art Clay

Pamiętam mój pierwszy wisiorek ze srebra Art Clay. Ot – niepozorny prostokącik, kilka kuleczek, prosta faktura. Po wyjęciu z pieca lekko się zdeformował i ostateczny efekt nie przypominał zbytnio formy wyjściowej. Ale kiedy dostałam do ręki stalową szczotkę i energicznym ruchem zaczęłam ścierać z prostokącika biały nalot – wyjrzało… najprawdziwsze srebro! I choć wiedziałam od początku z jaką materią mam do czynienia – ta krótka chwila wprawiła mnie w cudowny rodzaj zdumienia… Na samo wspomnienie mam gęsią skórkę i muszę uczciwie przyznać, że po dziś dzień z niemałym podekscytowaniem wyjmuję z pieca każdą swoją pracę. Mało tego – zawsze z dreszczykiem emocji przyglądam się kursantom, którzy czyszczą po wypaleniu swój pierwszy własny wyrób. „Jejku! Widać! Naprawdę wychodzi srebro!” – mówią zazwyczaj coś w tym stylu. Istotnie – to magiczny proces – wkładamy do pieca szary gips, a dosłownie chwilę później wyjmujemy szlachetny metal. :) Metal, który uformowały nasze własne dłonie…

Oczywiście zdarzają się czasem powody do niezadowolenia. Na przykład, kiedy to podczas obróbki termicznej coś się złamie, coś pęknie, krzywo osadzi się cyrkonia, obrączka skurczy bardziej niż przewidywaliśmy albo na wisiorze wyjdzie rysa, której przecież wcześniej nie było! Nie da się ukryć rozczarowania, które potrafi przerodzić się w irytację – człowiek się napracował, nadłubał, siedział nad jednym projektem trzy dni, a tu taka „złośliwość rzeczy martwych”… Cóż – trzeba to przyjąć z pokorą – materia nie zawsze chce z nami współpracować. Warto wtedy spojrzeć na to z drugiej strony – czasami taki rodzaj porażki da się przekuć w mały sukces. Po pierwsze – uczymy się na własnych błędach (analiza co zrobiliśmy źle, pomoże nam uniknąć podobnych błędów w przyszłości). Po drugie – wiele rzeczy można naprawić. Zatem nie porzucajmy tak od razu nieudanego projektu, ponieważ – i tu: po trzecie – przy odrobinie pomysłowości – możemy zmienić pierwotny zamysł tak, by ostateczny efekt dał nam w końcu powód do zadowolenia. A nuż „wyjdzie” jeszcze lepiej niż zamierzaliśmy…