Zapytajcie kogokolwiek o pierwsze skojarzenie ze słowem „bursztyn”. Jestem pewna, że usłyszycie: Bałtyk, morze, plaża. Będzie więc zapewne niemałym zaskoczeniem to, co teraz napiszę:

Wiek bursztynu – ok. 40 milionów lat

Wiek Bałtyku – ok. 6 tysięcy lat

Zatem tak naprawdę, co łączy bursztyn z Morzem Bałtyckim?

Co ma bursztyn do Bałtyku?

[fot. Wioletta Zubka]

Przed 10 tys. lat, po wycofaniu się ostatniego lądolodu, z topniejącego lodu uformowało się jezioro, które następnie połączyło się ze słonymi wodami Atlantyku. Ok. 6 tys. lat temu uformował się Bałtyk w zbliżonym do obecnego kształcie. Jeśli spojrzeć na wiek bursztynu (40 milionów lat) i Bałtyku (6 tysięcy lat) widać, że dla bursztynu romans z Bałtykiem to tylko krótki, choć znaczący epizod.

Dlaczego więc najpiękniejszą odmianę bursztynu nazwano bałtyckim?

Wskazówka zawarta jest w pierwszym akapicie tego wpisu. Otóż, w świadomości ludzkiej utrwaliło się powiązanie bursztynu z morzem. Stało się tak dlatego, że pierwsze zetknięcie człowieka z bursztynem przed tysiącami lat miało miejsce na nadbałtyckiej plaży. Bursztyn ze złoży osadzonych na dnie Bałtyku podczas jesiennych i zimowych sztormów odrywał się od dna, a jako materiał wyjątkowo lekki unosił na falach i wraz z różnymi szczątkami (patyki, morska roślinność) wyrzucany był na plaże. Tutaj też odkryte zostały pierwsze złociste bryłki bursztynu.

Co ma bursztyn do Bałtyku?

[fot. Wioletta Zubka]

Ale trzeba oddać Bałtykowi, że znacząco przysłużył się bursztynowi:

1. tlen i światło słoneczne przy jednoczesnych zmianach wilgotności to główne czynniki destrukcyjne dla żywic. Znaczącym zabezpieczeniem przed zniszczeniem było zaleganie na dnie słonych zbiorników morskich. Dzięki temu konserwującemu wpływowi słonej wody Bałtyku bursztyn mógł dotrwać do naszych czasów.

2. najwspanialszym odkrywcą, szlifierzem bursztynu jest samo morze. Ogromne bryły podczas swojej długiej wędrówki najpierw toczone po dnie, potem odrywane z dna morza są naturalnie szlifowane przez piasek i morską wodę. Dzięki temu bursztyn pozbywa się zwietrzałej warstwy wierzchniej i odsłania swoje wnętrze.

Jestem przekonana, że jeśli kiedykolwiek byliście nad Morzem Bałtyckim, to każdy z Was (każdy!) spacerując po plaży odruchowo rozglądał się za bryłkami bursztynu. A czy leżąc na ręczniku nie przesypywaliście piasku w nadziei na wielkie odkrycie?

Ale powiem Wam, że w piękny, słoneczny dzień znajdujemy tylko okruszki. Największe szanse na znalezisko życia jest późną jesienią, zimą i wczesną wiosną, czyli w porach największych sztormów, kiedy jest zimno i mało przyjemnie. Wcześnie rano ubiera się sztormiak, wodery i brodzi się w lodowatej wodzie wyciągając bosakiem łachy wodorostów, za każdym razem licząc na to, że właśnie w TEJ buro-zielonej masie znajdzie się swój bursztynowy skarb. Mało romantyczne, niestety. Ale to uczucie, gdy znajdziesz bryłę wielkości dłoni - bezcenne. Jeszcze go nie znam, ale już za pół roku listopad i jego sztormy, więc… kto wie? ;)

Co ma bursztyn do Bałtyku?

[fot. Wioletta Zubka]

Bibliografia: http://blog.sklepbukowiec.pl/index.php/bibliografia/

——————–

Wioletta Zubka

Sklep Bukowiec

http://www.SklepBukowiec.pl