Marka się sprzedaje. To taka uniwersalna prawda, z której nie zamierzam absolutnie się nabijać, bo sama nie raz się przekonałam, że często [choć niestety nie zawsze] za marką idzie dobra jakość. I właśnie oznakowanie jakości kamieni stało się taką swego rodzaju „marką” w środowisku biżu-handmade’u. Ponieważ jubilerstwo zostawiło nas na lodzie w kwestii opisywania jakości kamieni nieprzejrzystych, to rynek w jakiś sposób ustalił to sam. Ale może zacznijmy od klasyki.

Podstawową klasyfikacją jakości kamienia [głównie, siłą rzeczy, szlachetnego] są wartości opisujące jego przejrzystość [czyli czystość, z angielskiego „clarity”]. Ponieważ twardość nie podlega tutaj dyskusji, szlif jakości innej niż najwyższa od razu dyskwalifikuje kamień, to właśnie jego czystość staje się cechą, która decyduje ostatecznie o klasie kamienia.

Jest kilka nieznacznie różniących się między sobą wersji, ja podają tę, którą stosuje GIA – Gemological Institute of America, i która pokrywa się z podziałem stosowanym w tradycyjnych środowiskach europejskich [czyli głównie w Holandii i Niemczech]. Inne kraje Europy, które sprowadzają większość kamieni z Indii i Chin, używają szerszej i nieco bardziej tolerancyjnej tabelki [tak, węszę tu podstęp forsowany przez producentów gorszej jakości kamieni z Azji. Możecie mnie posądzić o paranoję godną postaci granej przez Mela Gibsona w „Teorii spisku”, ale to naprawdę jest dziwne i śmierdzi na kilometr]. Dla tych, którzy chcą się trzymać starej, dobrej klasyfikacji, wygląda ona w ten sposób:

FL [Flawless – bez skazy]. Określa kamień o idealnej czystości wewnętrznej i zewnętrznej przy widoku powiększonym dziesięciokrotnie. Niezwykle rzadko używany stopień.

IF [Intenrally flawless – bez skaz wewnętrznych]. Określa kamień, w którego wnętrzu nie ma inkluzji ani skaz, a na powierzchni zewnętrznej w dziesięciokrotnym powiększeniu nie widać żadnych wad.

VVS [Very Very slightly included – o bardzo, bardzo nieznacznych niedoskonałościach]. Ten stopień podzielony jest na dwie klasy, oznaczane jako VVS1 i VVS2, z których 1 oznacza czystszy kamień. Kamienie tak oznaczone mają bardzo małe i trudno dostrzegalne przy dziesięciokrotnym powiększeniu niedoskonałości.

VS [Very slightly included – o bardzo nieznacznych niedoskonałościach]. Ta kategoria także podzielona jest na dwa stopnie: VS1 i VS2 i, podobnie jak wcześniej, jedynka oznacza lepszą jakość kamienia. Tutaj znajdziemy kamienie o niewielkich inkluzjach widocznych w różnych stopniu przy dziesięciokrotnym powiększeniu. Najsłabsze kamienie z grupy VS2 miewają skazy widoczne dla doświadczonego oka bez powiększenia. Zwróćcie uwagę, że dopiero tutaj zaczynamy rozmawiać o niedoskonałościach, które może normalnie zobaczyć ludzkie oko.

SI [Slightly included – o niewielkich niedoskonałościach]. Tu również mamy podział na podgrupy SI1 i SI2. Inkluzje w kamieniu SI łatwo dostrzegalne przy dziesięciokrotnym powiększeniu i można je również przy dużym doświadczeniu znaleźć gołym okiem.

[Included – z niedoskonałościami]. Tu podział na podkategorie sięga już trzech: I1, I2 i I3. W kamieniach tych gołym okiem można znaleźć inkluzje [cały czas mówimy raczej o takich wielkości kilku pyłków kurzu, a nie główki od szpilki], jednak w przeciwieństwie do klasy SI, tutaj skazy kamienia mogą wpływać na jego połysk i przejrzystość.

Tyle, jeśli chodzi o klasykę. Jest jeszcze mnóstwo innych wyznaczników, opisujących jakość kamienia, ale dziś zostaniemy przy tym podziale. Pierwotnie stworzono go na potrzeby klasyfikowania diamentów, teraz jednak używa się go do wszystkich kamieni szlachetnych [a czasem nie tylko: dobrej jakości kwarce, na przykład ametysty czy cytryny, też bywają opisywane w tej skali, chociaż z natury swej nie mają szans na wysokie pozycje]. Mała ciekawostka dla tych z Was, które lubią gry komputerowe: kultowa [nie boję się użyć tego wyświechtanego słowa :)] firma Blizzard w swojej sztandarowej niegdyś grze, Diablo II, właśnie tą tabelką kierowała się tworząc klasy klejnotów. Po przetłumaczeniu na polski stopniowanie stało się nielogiczne, bo kamień „doskonały” był gorszej jakości od kamienia „bez skazy”, ale dokładnie w ten sam sposób działa to w jubilerstwie.

Domyślam się, że tekst powyżej nie był dla większości z Was zbyt porywający. Bo w sumie co nam do tych diamentów klasy IF, czy choćby SI. Ja mam w tej chwili dwa szafiry klasy SI3 i jeden I2 i jestem szczęśliwa, że udało mi się je kilka miesięcy temu kupić i nie pójść z torbami. :)

Może więc wrócimy na bardziej znajome nam tereny. Teraz będzie króciutko o słynnych kamieniach AAA i temu podobnych.

Mówiąc prosto, ta klasyfikacja powstała, bo brakowało podziałów do zaadaptowania z jubilerstwa dla szerokiej gamy kamieni różnistych a nieszlachetnych. Początkowo miała opisywać, systemem amerykańskiego szkolnictwa [A, B, C, D, E i F], poszczególne cechy danego kamienia. Wiemy dobrze, że granat granatowi nierówny, a ametyst potrafi równie dobrze olśnić i spowodować ślinotok, co dać się uznać za „jakieś takie bure coś”. Logiczny jest fakt, że ktoś poczuł, że należy to jakoś uporządkować. W końcu i jeden granat i drugi dostaną, według przytoczonego wyżej podziału, tę samą klasę – I3. Niewiele nam to o nich mówi. Wobec tego najpierw wzięto na warsztat cztery cechy: kolor, połysk, czystość i szlif [czyli, jeśli będzie Wam to potrzebne do zakupów za granicą: colour, brilliance, clarity, cut]. Każdą z tych cech oceniano osobno. Jednak taki sposób opisywania funkcjonował krótko i właściwie tylko na terenie USA. Dużo lepiej przyjęło się skrócenie tego zapisu i tak powstało nasze słynne AAA.

Blog Bukowiec - kamienie klasy AA

Granat, karneol i rodochrozyt klasy AA

[fot. Wioletta Zubka - Sklep Bukowiec]

Kamienie oznaczone jako AAA powinny być najwyższej jakości, przy czym nie należy porównywać ich z diamentami, tylko bierze się pod uwagę cechy danego rodzaju kamienia. Na przykład granat klasy AAA zawsze będzie lepiej oszlifowanym i czystszym kamieniem, niż labradoryt AAA, który z natury swej jest nieprzejrzysty i najlepiej wygląda w kaboszonie.

Blog Bukowiec - kamienie klas B i C

Granat, karneol i rodochrozyt klasy B i C

[Źródło zdjęć: Wioletta Zubka - Sklep Bukowiec, http://runy.p2a.pl]

Nie jest to uznany przez żadną z większych [co nie znaczy, że żadną wcale; ja szukałam, ale nie znalazłam] organizacji zrzeszających gemmologów czy szlifierzy. Po prostu nasze kwarce AAA ich nie bardzo interesują. Wobec tego opis poszczególnych stopni nie jest tak sztywny i jasno określony, jak w wypadku podziału GIA przytoczonego wyżej. Ogólnie kształtuje się to tak: AAA, AA, A, A/B, B, B/C, C, C/D i D. Niżej już chyba nie sięga, bo w sumie nie ma to większego sensu, żeby zastanawiać się nad klasą sieczki mineralnej. Ogólnie rzecz ujmując, żeby zasługiwać na którąś z klas „A”, kamień musi wysoko punktować w każdej z czterech cech, które wymieniłam. Polecam zapoznanie się z tym, jak wyglądają kamienie różnych klas w sklepie Fire Mountain Gems, gdzie jest to solidnie opisane i poparte zdjęciami. W Bukowcu też znajdziecie kamienie klasy AAA i AA, więc warto je obejrzeć pod kątem różnic pomiędzy nimi, a zwykłej jakości krewniakami. Zobaczycie je gołym okiem [przy dziesięciokrotnym powiększeniu też ;)].

——————————

Magdalena Kobylańska ‘Dark’

Biżuteria, minerały, obrazy i inne różności ;)

http://darksdesigns.wordpress.com