Dzisiaj napiszę Wam o początkach bursztynu, o drzewach, których soki przemieniły się w bursztyn. Można by zapytać, dlaczego piszę o tym wszystkim na blogu biżuteryjnym, łamiąc sobie ‘język’ na tych wszystkich naukowych określeniach? Otóż dlatego, że chciałabym, abyście wiedziały o nim coś więcej niż tylko to, że jest skamieniałą żywicą i znajdowany jest na plażach Bałtyku (o tym zresztą też więcej napiszę już niebawem). Jest moim marzeniem, aby zafascynował Was tak, jak mnie. Abyście razem ze mną poznawały ten niezwykły materiał skrywający jeszcze wiele tajemnic. A trzymając go w dłoniach i zastanawiając się nad sposobem jego wykorzystania w biżuterii, spojrzały na sukcynit nie tylko jak na zapowiedź przelewu na konto ;), ale też jak na cząstkę natury w najpiękniejszej, pierwotnej postaci.

Bursztyn bałtycki, w terminologii naukowej sukcynit (od łac. succussok drzewa), do dnia dzisiejszego pilnie strzeże swojej największej tajemnicy. Nauka nadal nie jest w stanie odpowiedzieć na pytanie, jakie drzewo dało mu początek. Bo co do tego, że bursztyn powstał z żywicy drzewa, nie ma już żadnych wątpliwości.

Lasy bursztynodajne w eocenie (czyli ponad 40 milionów lat temu) porastały tereny dzisiejszej Skandynawii i miały charakter dzisiejszych puszcz podzwrotnikowych. Obecna chłodna Skandynawia miała wówczas klimat współczesnej Europy Południowej – ciepły i wilgotny, a częściowo nawet tropikalny. Gatunki pokrewne z tymi, jakie stwierdzono w lasach bursztynodajnych, występują współcześnie w Ameryce Południowej, Australii, Nowej Zelandii, w tropikalnej Afryce, na Półwyspie Indochińskim, Cejlonie i Maderze.

Taki właśnie klimat stworzył idealne warunki do rozwoju wiecznie zielonych, obficie żywicujących lasów. W bursztynie lasy te zostawiły dowody swojego istnienia – resztki flory i fauny. Wyróżniono dotąd aż 215 gatunków roślin reprezentujących florę lasów bursztynodajnych, wśród nich świerk, jodły, kilka gatunków sosny, drzewa cyprysowate i cypryśnikowate (np. sekwoja), tuje, drzewa liściaste, m.in. dęby, buki, palmy daktylowe, kasztanowce, klony, magnolie, drzewa cynamonowe, krzewy herbaciane.

Pomimo tego, że nauka dysponuje coraz doskonalszymi narzędziami badawczymi, dotąd brak jest jednoznacznego stanowiska na temat pochodzenia sukcynitu. Wszelkie porównania z żywicami współczesnymi utrudnia fakt znacznego przeobrażenia żywic pierwotnie płynnych w żywice kopalne. Wszak upłynęły miliony lat od wydostania się ich z wnętrza drzew. Istotne chemiczne zmiany mogły być wywołane działaniem ciepła, światła, ciśnienia, tlenu, wody, mikroorganizmów i naturalnych katalizatorów w postaci substancji mineralnych. Dlatego też nie można wprost przyjąć, że którekolwiek z drzew, które dotrwały do naszych czasów, jest drzewem macierzystym bursztynu.

Pretendentów do tytułu matki sukcynitu było wielu. Wskazywano Pinus succinifera (sosna żywicodajna/bursztynowa), cyprys błotny, różne gatunki sosnowe, kordaitowe, araukariowe, strączkowe i dipterokarpowe. Od początku badań bursztynu (a pierwsze prowadził Pliniusz Starszy w latach 70-tych naszej ery), przez obserwacje i porównanie ze współczesnymi drzewami, przypisywano produkcję żywic bursztynotwórczych drzewom iglastym – głównie z gatunków sosny. Jednak współczesne badania chemiczne kierują uwagę ponownie na Agathis z rodzaju araukarii. A najnowsze badania oparte o widma w podczerwieni oraz obserwacje paleobotaniczne wskazują na jeszcze inne drzewa z rodziny sośnicowatych Sciadopityaceae. Tak więc pytanie o drzewo-matkę bursztynu nadal pozostaje bez odpowiedzi, co nie przeszkadza nam oczywiście cieszyć się jego urodą, a wręcz przez nimb tajemniczości wzmaga zainteresowanie.

Niezależnie od tego, które z drzew uznane zostanie za macierzyste dla bursztynu bałtyckiego, fascynujące jest też odkrycie przyczyn żywicowania drzew. Na podstawie obserwacji drzew współczesnych wiadomo, że wypływ żywicy wzmaga się podczas wilgotnej i ciepłej pogody, a taka właśnie panowała w eocenie. Wiadomo też, że w tym okresie geologicznym na terenie obecnego Morza Północnego znajdował się niezwykle aktywny wulkan. Popioły wulkaniczne, rozprzestrzeniające się na obszary porośnięte lasami bursztynodajnymi, mogły stymulować żywicowanie, jako reakcję obronną drzew. Podobnie mogło być to też skutkiem nieustannego ich ranienia przez zwierzęta, potężne wiatry, pożary i szkodniki toczące wnętrza drzew. Trzeba bowiem zauważyć, że żywicowanie to coś w rodzaju plastra opatrunkowego, chroniącego zranione miejsca na korze przed dalszymi uszkodzeniami.

Wszystkie te czynniki stymulowały drzewa do żywicowania tak obfitego, że pozostawiły one złoża o wielkości szacowanej na ponad 2 miliony ton. Przy średnim światowym zużyciu tysiąca ton rocznie, możemy być spokojni, mamy zapasy na 2 tysiące lat. Znacznej części złóż sukcynitu póki co nie eksploatuje się, gdyż wydobycie go dotychczas stosowanymi metodami byłoby nierentowne. Jednak kojąca jest świadomość, że gdzieś tam, na głębokości ponad 100 metrów,  mamy jeszcze tak bogate zasoby bursztynu bałtyckiego.

[W trakcie przygotowywania artykułu korzystałam z literatury, której spis znajduje się na naszej stronie z bibliografią: Literatura do działu „Bursztynu odkrywanie”]

——————————

Wioletta Zubka

Sklep Bukowiec

http://www.SklepBukowiec.pl