Tak jak wspomniałam we wpisie pt. „Srebro”, metale szlachetne używane są jako materiał złotniczy w formie stopów z innymi metalami.  Dziś chciałabym rozwinąć ten temat, porozważać nieco czym różni się stop od próby, a czym próba od cechy.

Oczywiście, każde z tych zagadnień można odnieść również do innych metali szlachetnych, jednak skupię się na srebrze, ponieważ jest to materiał od którego z reguły zaczyna się przygodę z tworzeniem biżuterii. :)

Zacznijmy od podstawowych pojęć: stop, próba, cecha, z których szczególnie dwa ostatnie bywają kłopotliwe, używane zamiennie, a czasem niewłaściwie. Niby oczywiste, ale czasem nawet to, co oczywiste, okazuje się całkiem skomplikowane. ;)

Według definicji zaczerpniętej z Encyklopedii PWN, stop to „substancja o właściwościach metalicznych, składająca się z 2 lub więcej pierwiastków chemicznych, z których co najmniej jeden, ale dominujący ilościowo, jest metalem. (…) Wśród składników stopu rozróżnia się: metal podstawowy — składnik dominujący ilościowo, dodatki stopowe — składniki wprowadzane w celu uzyskania określonych właściwości mechanicznych, chemicznych, technologicznych i in., domieszki — niewielkie ilości substancji pochodzących z procesów metalurgicznych.”

Takim stopem jest na przykład połączenia srebra z miedzią. Wymienione pojęcia:  metal podstawowy (w naszym przypadku srebro), dodatki stopowe (miedź), domieszki (inne dodatki, np. poprawiające topliwość lub zanieczyszczenia powstałe podczas topienia itp.), są kluczowe w zrozumieniu czym jest tzw. próba srebra.

Mówiąc najprościej, próba metalu wyraża proporcje w jakich w stopie występuje metal podstawowy oraz dodatki stopowe (wraz z domieszkami). Jest to wyrażona w promilach rzeczywista zawartość metalu szlachetnego w stopie.

Przykładowo: określenie próba 0,925 oznacza, że w stopie znajduje się 92,5% czystego srebra.

Próba srebra jest zatem istotną (z punktu widzenia zarówno wytwórcy, jak i nabywcy biżuterii) informacją o zawartości metalu szlachetnego w stopie, właściwościach fizycznych stopu, oraz wartości materialnej materiału.

Ponieważ rynek metali szlachetnych od zawsze był polem licznych oszustw (na przykład sprzedaży tombaku – stopu miedzi i cynku – jako złota ;) ),  wprowadzone zostały prawne regulacje, tzw. prawo probiercze, dotyczące reguł wprowadzania metali szlachetnych do obrotu. Aby klienci nie musieli sami badać nabytych dóbr ;), wprowadzono obowiązek badania wyrobów wprowadzanych na rynek w tzw. Urzędach Probierczych, oraz określono standardowe próby, według których urzędy oznaczają  badane przedmioty. Oto dotychczas obowiązujące standardowe próby metali szlachetnych:

Blog Bukowiec - polskie cechy i znaki probiercze

[źródło: http://www.gum.gov.pl/pl/site/px_cechy_polska.pdf]

W ustawie z dnia 1 kwietnia 2011 r pojawiła się próba 999, ale o szczegółach prawa probierczego napisze już niebawem Ola Kudeń. Ja chciałabym się skupić tylko na kilku jego aspektach, dotyczących omawianych pojęć.

Warto zaznaczyć, że w związku z przepisami w sprzedaży znajdują się głównie półfabrykaty srebrne o próbach określonych w ustawie, czyli 999, 925 i 800 (w Sklepie Bukowiec: PÓŁFABRYKATY SREBRO 925 i PÓŁFABRYKATY SREBRO 800), ale teoretycznie można wyprodukować stop o dowolnej próbie, dobierając odpowiednią ilość składników podczas samodzielnego topienia.

Tym sposobem dochodzimy do pojęcia cechy, a właściwie cechy probierczej. Czy jest to to samo co próba???

Ustawa z dnia 1 kwietnia 2011 r. o prawie probierczym definiuje próbę jako „stosunek masy czystego metalu szlachetnego zawartego w stopie do masy stopu wyrażony w częściach tysięcznych” (art.3.7), natomiast cecha probiercza to w myśl ustawy „prawnie chroniony znak urzędowy potwierdzający zawartość metalu szlachetnego w wyrobie” (art.3.3). Cecha probiercza jest znakiem urzędowym, potwierdzającym wykonanie przez Urząd Probierczy badań określających zawartość metalu szlachetnego w wyrobie, informującym o wynikach tych badań.

Zatem cecha jest de facto znakiem naniesionym (wybitym lub naniesionym laserowo) na wyrób z metalu szlachetnego, odpowiadającym określonej próbie jubilerskiej (cecha może być naniesiona tylko przez urzędnika Urzędu Probierczego).

Bożena Jakubowska - Hebbe - cecha probiercza, imiennik i znacznik

Cecha probiercza, imiennik i znacznik.

[fot. Bożena Jakubowska 'Hebbe']

Wracając do relacji pomiędzy próbą a cechą: próby standardowe znajdują odzwierciedlenie w cechach probierczych, które nabija urząd. Jak mówi ustawa:

„Art. 13. 1. Jeżeli badanie wyrobu z metalu szlachetnego wykaże, że zawartość metalu szlachetnego jest wyższa od najniższej obowiązującej próby, lecz niezgodna z żadną z prób określonych w art. 24 ust. 1, wyrób ten oznacza się cechą probierczą odpowiadającą kolejnej, niższej obowiązującej próbie.

2. Wyrób z metalu szlachetnego zgłoszony do badania i oznaczenia cechą probierczą, składający się z części odpowiadających różnym próbom tego samego metalu szlachetnego jest oznaczany cechą probierczą odpowiadającą najniższej stwierdzonej próbie.”

Czyli jeśli na przykład pierścionek składa się ze srebra próby 999 i 925, to w Urzędzie Probierczym zostanie oznaczony cechą 925 i taką próbę posiada w świetle prawa, choć zawartość srebra w niektórych jego częściach jest wyższa (to już jest trochę abstrakcyjne, ale rzeczywistość lubi się wymykać schematom ;) ). W przypadku cechy 999 (która będzie obowiązywać od czerwca 2012),  aby wyrób mógł ją otrzymać, będzie musiał być w całości wykonany z czystego srebra.

Kwestią, która jest przyczyną wielu nieporozumień, jest sposób opisywania półfabrykatów srebrnych przez ich producentów i sprzedawców. Mam na myśli srebro sprzedawane jako próba „925” i „930”. Czy półfabrykaty (i biżuteria) opisane jako próba 930 są lepsze niż 925? Teoretycznie tak, ale… najczęściej tylko teoretycznie.

Wielu z Was się zapewne oburzy ;), ale postaram się to wyjaśnić tak, aby nikomu nie podskoczyło ciśnienie. ;) Kluczem do wyjaśnienia tego paradoksu jest czyste srebro. :)

Mianowicie, czy wiecie dlaczego czyste srebro jest oznaczone próbą 0,999, a nie 1000? W końcu teoretycznie nie powinno być w nim nawet tego 0,001g domieszki, prawda?

Teoretycznie – tak. Ale jak wiadomo (choć wcale mi się to nie podoba), nic na świecie nie jest idealne, a żaden proces technologiczny absolutnie sterylny. Dlatego przyjmuje się, że ten 0,001 to jakieś nieistotne, ale nieuniknione, samoistne domieszki.

Z tego samego założenia wychodzą producenci półproduktów (blachy, drutu itp.), oraz półfabrykatów (kulek, koralików, przekładek…).

Jeśli przykładowo chciałabym „wyprodukować” 1000g srebrnej blachy próby 925, którą potem przerobię na okazałą ;) bransoletę i zaniosę do Urzędu Probierczego, aby nabito na niej cechę probierczą 925 (bo taką próbę najchętniej kupują klienci), teoretycznie do przygotowania stopu na blachę potrzebowałabym dokładnie 925g czystego srebra i 75g dodatków stopowych. Zaraz, zaraz… ale co, jeśli moja waga nie będzie dokładna? Albo ziarnko srebra niepostrzeżenie wypadnie mi z miarki na podłogę? Albo metale nie wymieszają się idealnie równomiernie i w jednym miejscu będzie więcej srebra, a w innym więcej miedzi? Hmm… Wtedy, jeśli w miejscu, które zostanie poddane badaniu, stwierdzona zostanie próba 924, to cały wyrób zostanie obity cechą 875. :( Niefajnie…

Dlatego z reguły dodaję 5g srebra więcej, tak jakbym chciała uzyskać próbę 930, na wszelki wypadek. Nie mam wtedy co prawda pewności, że próba będzie wynosić pełne 930, ale na pewno będzie więcej niż 925.

I powiem Wam, w sekrecie ;), że nie tylko ja tak robię. Jest to standardowa praktyka, tyle, że niektórzy producenci opisują swoje półfabrykaty według tego jak wyliczyli próbę (czyli 930), a inni według tego jaką cechę dany materiał otrzyma w Urzędzie Probierczym (czyli 925). Prawda jest taka, że dwa różnie oznaczone druciki mogą mieć (i jest to prawdopodobieństwo graniczące z pewnością) taką samą próbę, która w rzeczywistości mieści się gdzieś w przedziale pomiędzy 925 a 930.

Z badania w Urzędzie Probierczym zwolnione są między innymi wyroby srebrne o wadze poniżej 5g. Nie znaczy to jednak, że są zwolnione z obowiązku „trzymania” próby, ale nie muszą mieć nabitej cechy urzędowej.

Każdy wyrób powinien być natomiast oznaczony imiennikiem złotniczym (indywidualnym znakiem wytwórcy, zarejestrowanym w UP). Standardową praktyką jest również nabijanie na takich wyrobach znacznika 925 (same cyferki 925), które opisują próbę, nie są jednak cechą probierczą w rozumieniu ustawy. Takie oznaczenie ma jednak sens (od strony klienta) tylko wtedy, gdy wyrób jest oznaczony imiennikiem, bowiem jeśli okazałoby się, że próba jest niższa, to po imienniku można odszukać producenta i na przykład zgłosić reklamację.

Bożena Jakubowska - Hebbe - Blog Bukowiec - imiennik

Imiennik….

Bożena Jakubowska - Hebbe - Blog Bukowiec - nabijanie imiennika

…i nabijanie imiennika. 

[fot. Bożena Jakubowska 'Hebbe']

Na koniec jeszcze jedna ważna dla biżuteryjek ;) informacja: półprodukty z metali szlachetnych są zwolnione z obowiązku cechowania (obowiązek dotyczy gotowych wyrobów). Dlatego warto kupować półprodukty od sprawdzonych dostawców, do których macie zaufanie. Niejednokrotnie w sprzedaży znaleźć można półfabrykaty z odlanymi cyferkami 925, jednak samo takie oznaczenie nie daje absolutnie żadnej gwarancji jakości, co więcej, na półfabrykatach jest zupełnie niepotrzebne.

——————————

Bożena Jakubowska ‘Hebbe’

http://www.hebbe.pl

Sztuka pięknej biżuterii.