Chyba każda biżuteryjka natknęła się gdzieś na kamień, który został opisany jako chryzokola. Co nie byłoby dziwne, z uwagi na fakt, że pierwsze pisemne wzmianki o niej pochodzą z początków naszej ery, czyli już wtedy była szeroko wykorzystywana w okolicach basenu Morza Śródziemnego. Tylko że to, co większość z Was oglądało jako chryzokolę, zapewne nią nie było. Ot, kolejny smaczek naszego biżu-światka, takie rzeczy tylko w Erze, po prostu.

Chryzokola należy do tej samej grupy kamieni, co malachit czy turkus – delikatne, kruche, ładnie wybarwione, ale nietrwałe kamyczki o pięknym wyglądzie i z pasją podrabiane. Kruchość chryzokoli bierze się z tego, że jest ona uwodnionym krzemianem miedzi, więc występuje w skupiskach osadzonych w skale macierzystej, a nie w litych kryształach. To właśnie miedź nadaje jej przepiękną gamę barw od zieleni do niebieskości. Jak na razie wszystko brzmi jasno i bezproblemowo, prawda? No, to przejdźmy do momentu, gdzie się to komplikuje…

Magdalena Kobylańska - Dark - Blog Bukowiec - chryzokola

[fot. Magdalena Kobylańska 'Dark', Wioletta Zubka - Sklep Bukowiec]

Jak wiadomo, kapitalizm, oprócz oczywistych zalet, ma pewne wady. Na przykład ludzie próbują wcisnąć innym ludziom śmieci za ciężkie pieniądze. No więc chryzokoli nie wciskają, wciskają właśnie śmieci ją udające. Palcem nie będę pokazywać, który naród azjatycki przoduje w tym procederze. Polscy sprzedawcy i, o zgrozo, biżuteryjki, w wielkiej liczbie podążyli tym tropem. Proponuję mały eksperyment: wpiszcie w wyszukiwarkę trzech dowolnych większych galerii internetowych [nazw nie będę sugerować, na pewno same dacie radę] „chryzokola”. Ja zrobiłam to przed chwilą, w każdej przejrzałam po 2 strony wyników i prawdziwych chryzokoli znalazłam może 10 sztuk. Mało tego, dowiedziałam się, że ponoć są chryzokole różowe, żółte, czerwone i fioletowe. Niedługo pewnie objawią się w ciapki, a z okazji zbliżającego się Halloween, będą miały wzorek z dyniami i nietoperzami. Tya. To czego się naoglądałam, to różniaste farbowane jaspisy w wielkiej obfitości, imitacje turkusu, imitacje chryzokoli, howlity udające turkusy, i jakieś bliżej nieokreślone kamienie, podające się za wymienione przeze mnie wyżej nowatorskie odmiany barwne chryzokoli. Szał po prostu, epidemia.

Ja rozumiem, że kamień należy do rodziny tych, co nie mają jasno zdefiniowanego wyglądu, ponieważ waha się on bardzo w zależności od składu danego okazu. Więc mówiąc najprościej: chryzokola jest zielona, zielononiebieska i niebieska, często osadzona w skale macierzystej [to te bure fragmenty wyglądające jak kamień z pola] i nie jest zbyt tania. Powinna być też zabezpieczona powłoczką stabilizującą [jak turkus], ponieważ jest bardzo krucha – 2-4 w skali Mohsa. Czasem jest ona przerośnięta z kryształem kwarcu, wtedy można oszlifować je razem, a kwarc niejako „użycza” swojej twardości chryzokoli, dzięki czemu jest ona twardsza i trwalsza. Tak samo działają pozostawione w okazie [zwykle od spodu przy kaboszonach i od środka w koralikach] fragmenty skały macierzystej.

Magdalena Kobylańska - Dark - Blog Bukowiec - chryzokola

[fot. Magdalena Kobylańska 'Dark', Wioletta Zubka - Sklep Bukowiec]

Po więcej zapraszamy do Sklepu Bukowiec: CHRYZOKOLA

Kupując chryzokolę, należy spodziewać się gładkiej, błyszczącej powierzchni – to dzięki stabilizatorowi, którym jest pokryta. W kaboszonach nie powinna dziwić surowa dolna część – szlifierze unikają niepotrzebnej obróbki delikatnych kamieni [czyli tak samo postępują z turkusem i malachitem], więc rzadko się zdarza, że tył jest wypolerowany na błysk. Nie warto narażać bardzo kruchego kamienia na pęknięcie w ostatniej fazie szlifowania, jeśli nie jest ono konieczne. Tak samo naturalną i normalną „skazą” są wspomniane fragmenty kwarcu [czyli występujące miejscowo w kamieniu przejrzystości] i skały macierzystej [czyli naszego „kamienia z pola”]. Znacząco obniżają one koszt obróbki minerału, przez co możemy wykorzystać to, po co jubilerzy niechętnie sięgają. Chryzokola nie jest ich ulubionym kamieniem, głównie przez swoją delikatność i częste występowanie wtrętów w skale, ale czasem używają zrobionych z niej kaboszonów. Jeszcze wskazówka przy kupowaniu – jeśli w kamieniu nie ma żadnych ciemnych wtrętów, a nie kosztuje on zbyt wiele, to raczej nie będzie to chryzokola. Idealnie wybarwione egzemplarze trafiają do salonów jubilerskich, nie do nas. Ponownie Was uczulam: nie dajcie się skusić niska ceną za kamień, który jest delikatny i niewdzięczny w obróbce. Pewien niewymieniony dzisiaj z nazwy naród azjatycki, tylko czeka, żeby sprzedać nam bubla. :)

 I tradycyjnie, skrót najważniejszych informacji:

Nazwa: chryzokola [ENG: Chrysocolla];

Barwa: zielona, zielononiebieska, niebieska + czarne wtręty + fragmenty skały macierzystej lub/i kwarcu;

Przejrzystość: całkowicie nieprzejrzysta;

Twardość: 2-4 [bardzo krucha, dlatego zwykle stabilizowana na powierzchni];

Formy: kaboszony i koraliki, z przewagą tych pierwszych;

Przełam: muszlowy, przy dużym udziale skały macierzystej w okazie może być tez nierówny;

Odporność na temperaturę: niziutka, należy oprawiać na zimno.

——————————

Magdalena Kobylańska ‘Dark’

Biżuteria, minerały, obrazy i inne różności ;)

http://darksdesigns.wordpress.com