Jadeity towarzyszyły ludziom od wieków, choć nigdy na tak szeroka skalę, jak dziś, nie wykorzystywano ich jako kamieni ozdobnych. W epoce kamienia i brązu jadeitowe ostrza długo służyły swoim właścicielom, dzięki swojej dużej wytrzymałości. Struktura kamienia powstaje pod wpływem wysokiego ciśnienia, które niezwykle trwale łączy ze sobą sprasowane kryształy, dając im dużą gęstość. Później wytwarzano z niego drobne narzędzia i przedmioty, których ozdobność nie wynikała z obecności tego kamienia, ale z całokształtu wykonania. Puzderka, figurki, grzebienie – tam jadeity błyszczały, ale nigdy nie występowały jako gwiazdy wieczoru. Jednym słowem: jadeit to kamień pracujący.

Ale często praca zostaje wreszcie wynagrodzona i tak dzisiaj jadeit zyskał ogromną popularność jako kamień ozdobny. Co prawda nie dokonało się to w tradycyjnym środowisku jubilerskim, ale handmade’owy rynek półfabrykatów był sceną już niejednego takiego przeistoczenia. Nie od dziś wiadomo, że biżuteryjki, mają prawie wszystkie coś ze sroki. No bo przecież to sama przyjemność patrzeć na śliczne kamyczki i kupować, mieć, komponować je ze sobą i mieć więcej i więcej i… znamy to skądś? :) Tworzymy popyt na ładne elementy do tworzenia biżu, a najlepiej, żeby były śliczne, dobrej jakości i niedrogie. No więc co może być lepszego od powszechnie występującego kamienia, który naturalnie jest ładnie wybarwiony, a do tego świetnie daje się farbować i jeszcze służył do jako ostrze siekierki sprzed kilku tysięcy lat, czym dał popis swojej dobrej jakości? I tak oto jadeity zawojowały nasz światek.

Jednak, jak mawiają starożytni górale, z rodziną najlepiej na zdjęciu, i jadeity są tego przykładem. Przez wiele lat laury mu należne zbierał bliski kuzyn – nefryt. Dziś w jubilerstwie rozróżnienie jest jasne, ale w światku handemade’owym już nie bardzo. Otóż początki, jak to bywa, giną w pomroce dziejów, ale zdaje się, że od dawien dawna mianem „żad” [stąd nazwa: żad – jad – jade] określano i jadeity i nefryty. Chemicznie oba są powstałymi pod wpływem wysokiego ciśnienia krzemianami glinu. Jednak to jadeit ma bardziej intensywną zieloną barwę. O rozróżnianiu jednych od drugich jeszcze napiszę, teraz chciałabym się skupić na samych jadeitach.

Kolory, w jakich występują, to głównie zieleń [im głębsza, tym cenniejszy kamień], którą zawdzięczają chromowi, barwiącemu na bajeczne zielenie również diopsydy i elitę, czyli szmaragdy. Najdroższe okazy to tak zwane jadeity imperialne o głębokim kolorze butelkowej zieleni. Niewielki dodatek żelaza zabarwia jadeit na lila fiolet szkockich wrzosów, choć zdarza się to rzadko, więc i one są cenne. I teraz coś bliżej nam znanego: wszelkie odcienie żółtego, szarości i bieli, które kreatywni producenci zmieniają we wszystkie kolory tęczy. Dzięki swojej budowie jadeit będzie bronił nadanej mu barwy do upadłego, więc nie straszne mu specjalnie słońce czy gorąco, co mogę potwierdzić osobiście, posiadając kolczyki i wisior z dużych jadeitowych kul barwionych na nieprzyzwoicie wręcz żywy niebieski, które od trzech lat mają się tak samo dobrze. Tak więc nawet te kamienie, które odrzucili jubilerzy, znalazły dzięki nam, biżuteryjkom, drugie życie.

Blog Bukowiec - jadeity

Apetyczne? ;) Po więcej zapraszamy do Sklepu Bukowiec: JADEIT

No i oprócz barwy, druga najważniejsza kwestia, jeśli chodzi o wartość kamienia – przejrzystość. Chińczycy pisali już wieki temu, że idealny żad powinien mieć przejrzystość miodu. Przy czym wydaje mi się, że nie chodziło im o taki, który siedem lat swoi w szafce ;P Tak, choć pewnie będzie to zaskoczenie dla części czytających, jadeity bywają, a nawet powinny bywać przejrzyste. Nie tak całkowicie szkliste jak kwarce, ale właśnie jak miód. To plus opisane wyżej ‘ekskluzywne’ naturalne wybarwienia otwierają jadeitowi drzwi do salonu jubilerskiego, gdzie będzie błyszczał jako cudnej urody kaboszon. Kaboszon, gdyż jadeitów klasy jubilerskiej się nie fasetuje. Ich sposób załamania światła nie satysfakcjonuje wybrednych jubilerów [w sumie to ciężko nie przyznać im racji – wszak oni mają do fasetowania o wiele wdzięczniej błyszczące kamienie], więc pozwalają mu lśnić ciepłym, rozproszonym w gładkiej powierzchni kaboszonu światłem. Trochę odpłynęłam i popadłam w egzaltację, ale ponieważ w Muzeum Historii Naturalnej w Wiedniu [polecam z całego serducha, warto się tam dokształcić i przez kilka godzin paść oczy widokiem wszystkich cudności tam zgromadzonych, łącznie z geodą kwarcowo-ametystową przy wejściu, która ma około metra!] widziałam kaboszony jadeitu imperialnego i wrzosowego, zaprawdę powiadam wam – to inna bajka niż nasze koraliki. Którym oczywiście nie odbieram uroku i wartości, bo jak rzadko na którym sprzedawanym specjalnie na rynek handmade minerale, na jadeicie można polegać. Oczywiście nam trafiają się te mniej przejrzyste, półprzejrzyste i całkiem nieprzejrzyste okazy. Wobec tego stopniowanie jego wartości przedstawia się mniej – więcej tak: te półprzejrzyste, z chmurką czy mgiełką w środku są naprawdę solidnej jakości i mają wszelkie właściwości [również trwałość], które opisałam wyżej. Najniższej jakości są te okazy, które mają strukturę bardziej przypominającą marmur, niż sam jadeit – za trwałość popularnej serii dwukolorowych „candy”, które kilka lat temu szturmem wzięły nasze środowisko, nie ręczyłabym już wcale – zbyt wiele zanieczyszczeń było w tej skale, żeby kryształy jadeitu porządne się ze sobą stopiły. Ale nie należy zapominać, że równocześnie nawet taki jadeit jest bardziej twardy [i, co bardzo ważne, jednocześnie sprężysty] niż turkus czy malachit, o wygrywającym raz po raz konkursy popularności koralu, nie wspominając.

Często można trafić na przedmioty ozdobne wykonane z jadeitu. Jeśli będziecie chciały kiedyś je nabyć – polecam, ze względu na opiewaną wcześniej przeze mnie trwałość. Sama mam moździerz jadeitowy, używany całkiem intensywnie, trzyma się świetnie. Ale nie przepłacajcie. Jadeit jest tanim tworzywem, to obróbka na koraliki, barwienie, segregowanie nabija cenę [i tak niezbyt wysoką] tym okazom, które wykorzystujemy przy tworzeniu biżuterii. Przedmioty codziennego użytku, jeśli nie są wyjątkowo kunsztownie wykonane, nie powinny być zbyt drogie.

Jadeit często udaje inne minerały. O tym, jak odróżniać go od innych napiszę osobno, bo to temat rzeka.

Jadeit w pigułce, czyli coś dla leniwych, którym nie chciało się przebrnąć przez moje wywody:

Nazwa: jadeit, żad [ENG: jade];

Barwa: zielona, fioletowa, biała, czerwonawa, szara + barwione na wszystkie kolory;

Przejrzystość: Od prawie idealnej, do całkowicie nieprzejrzystej;

Twardość: wysoka, 7 w skali Mohsa [+ duża sprężystość, co daje świetną wytrzymałość];

Formy: kaboszony, kamee, koraliki; zwykle się go nie fasetuje;

Przełam: zwykle drzazgowy, a im mniej przejrzysty kamień, tym bardziej nierówny;

Odporność na temperaturę: niestety niewysoka; nie nadaje się do wypalania z glinkami metali ani fimo, a z palnikiem w pobliżu należy też raczej nie szarżować. Najlepiej oprawiać całkiem na zimno.

——————————

Magdalena Kobylańska ‘Dark’

Biżuteria, minerały, obrazy i inne różności ;)

http://darksdesigns.wordpress.com