Wyobraźcie sobie: kilka tysięcy lat temu w skale macierzystej wytworzył się śliczny malachit. Zieloniutki jak trawa, której nigdy nie widział, o pięknym rysunku warstw, że aż chalcedony mu zazdrościły, no jednym słowem – cudo. Aż tu któregoś dnia okrutny lodowiec przejechał się po skale macierzystej na powierzchni raz i drugi, powstało tarcie i ciśnienie i kiedy kurz po całej tej imprezie opadł, okazało się, że naszego cudniastego malachitu już nie ma. Bo piękny, i owszem, był, ale w skali Mohsa punktował tylko na 3,5-4. Czyli nie bardzo.

Sto lat temu pozostałby nam tylko uronić łezkę nad biednym malachitem i pogodzić się z jego smutnym losem. Ale teraz… teraz Chińczycy przejęli pałeczkę. Bez szacunku dla szczątków wykopują nawet takie malachitowe resztki, ścierają je na kompletną papkę, zgrzewają, dodają żywicy, plastiku i bogowie raczą wiedzieć czego jeszcze [stąd określenia w sklepach „boski malachit” – bo tylko w najwyższej instancji wiedzą, co jest w środku. Trochę jak z parówkami.] Wychodzi gniotek ulepiony z quasi-plasteliny, który większość sprzedawców detalicznych sprzedaje jako naturalny kamień. Czy to z niewiedzy [z której nigdy nie powinno się ich rozgrzeszać], czy z powszechnego podejścia to-się-opchnie-a-co-tam, nie wiem, nie podejmuję się rozstrzygać. Biżuteryjki potem kupują coś takiego i ślą klientkom w świat jako malachit. A ja czasem słyszę „Z malachitu? Przecież to takie byle co, rozpada się i brzydkie się robi. Z malachitu nie chcę”. Czytam takiego maila od klientki z oczami jak spodki i zastanawiam się, co też ona wymyśla?

Więc krotki przegląd manmade’ów:

1. Kwarc. Kwarc i szkło maja bardzo zbliżony skład. Jednak kwarc, powstający w kryształach czy geodach, ciężko zrównać z szybą w sklepie spożywczym, no tak czy nie? Widzicie zapewne kluczową różnicę. Coś powstało jako cudnej urody kryształ stworzony w procesie geologicznym, a coś w hucie. Coś jest stosunkowo rzadkie, a coś produkowane na niewyobrażalną skalę. Nie żyjemy w średniowieczu, żeby kawałek szyby był oznaką prestiżu [a był wtedy, oj był…].

Więc jaka jest różnica między „imitacją kwarcu” a „koralikiem szklanym”? W obróbce. Nie wiem dokładnie jak powstają koraliki, ale robi się to całkowicie hurtowo na przykład w takim Jablonexie. Imitacje kwarców za to obrabia się pojedynczo [raczej maszynowo niż ręcznie, ale wiele kamieni obrabia się maszynowo], w ten sam sposób, co minerały. Mamy więc kwarc tygrysi, jagodowy, wiśniowy, aqua, ananasowy, podróbki cytrynu i inne atrakcje.

Blog Bukowiec - imitacja kwarcu

[Źródło zdjęć: http://www.firemountaingems.com]

2. Turkus. Chyba najczęściej podrabiany kamień. Nie pytajcie się mnie z czego się go robi, bo naprawdę łatwiej wymienić, z czego go jeszcze nie robili. Z wełny alpaki chyba jeszcze nie. I z lodów jeżynowych też nie. Co do innych materiałów – prawdopodobnie zaradny naród Chiński już je jako turkus zaadoptował. Powstają tak samo, jak malachity – przez mielenie, nagrzewnie i robienie z kupy mamuta o konsystencji plasteliny. Wartość mają podobną co kupa mamuta. Po czym odróżnić turkus od niebieskiego gniota? Po cenie, na początek – turkusy są rzadkie, bo kruche, więc drogie. Mają też zwykle nieregularne inkluzje. Turkus może być jednolity, wtedy będzie pochodził z kryształu, nie ze skupiska [więcej będzie w osobnym artykule o turkusach], ale nie dajmy się oszukać – wtedy będzie kosztował tyle, co rata hipoteczna. Z powodu wielkiej różnorodności naturalnego kamienia ciężko dać wytyczne do rozróżniania. Ale najważniejsze – turkusów nie dostanie się po okazyjnej cenie i już. Jeśli ktoś chciałby zakupić droższy egzemplarz, to zawsze warto się dopytać [więc w razie czego piszcie].

Blog Bukowiec - turkusy

[Źródło zdjęć: http://thecuriousgem.co.ukhttp://www.firemountaingems.com]

3. Azurmalachity, chryzokole, lapis-lazuli i rainbowstone. Grupa koloraśnych, przaśnych i paskudnej jakości wytworów naśladujących odpowiednio: skupiska malachitu połączonego z lazurytem [w naturze występują, śliczne, ale zwykle naprawdę kosztowne i rzadkie są okazy do wykorzystania w jubilerstwie], chryzokoli,  lapis-lazuli i… właściwie to nie wiadomo czego konkretnie, odstawiam szalony sen kreatywnego Chińczyka. Powstają tak, jak malachity i turkusy, koło kamienia zasadniczo nigdy nie leżały i nie należy dać się nabierać. Jak odróżnić chryzokole i lapisy od ich podróbek? Cóż, jak w przypadku turkusu nie da się tego jednoznacznie określić z powodu różnorodności kamienia. Więcej o tym, jak wyglądają prawdziwe dowiecie się z artykułów w całości im poświęconych. Ogólnie złota zasada brzmi: rzadkie kamienie nigdy nie są za grosze.

Blog Bukowiec - azurmalachit, malachit, lapis-lazuli

[Źródło zdjęć: http://www.firemountaingems.com]

4. Opalit. Coś, co wielu myli z opalem, drogim i bardzo rzadkim klejnotem. Pokażę wam fotkę jednego i drugiego, to nie będzie dłużej wątpliwości. A jeśli chodzi o sam opalit, to produkuje się go od XIX wieku ze szkła, żywicy, potem plastiku i wytwarza przeróżne kształty. Prawdziwy opal, który nie ma typowej struktury krystalicznej i występuje zwykle w cieniutkich złożach, absolutnie nie nadaje się do robienia z niego sznurów kulek 12mm. Jest jeszcze nieszlachetna odmiana opalu z Peru, występująca w pastelowych kolorach [niebieski, różowy, beżowy], o mlecznej przejrzystości lub całkiem nieprzejrzysta. Ale też w ogóle do opalitu niepodobna.

Blog Bukowiec - opale i opalit

[Źródło zdjęć opali: http://opale.pl, opalitu: http://www.mistsofavalon.cz ]

——————————

Magdalena Kobylańska ‘Dark’

Biżuteria, minerały, obrazy i inne różności ;)

http://darksdesigns.wordpress.com