Nasze czasy są bardzo homogeniczne. To, co kiedyś było sztywnie ograniczone normami, klasami i kastami, dziś miesza się w wielkim tyglu i czasem nie sposób odróżnić poszczególnych elementów. Tak jak klasy społeczeństwa, klasy rozrywki, nauki, tak samo kamienie zgubiły gdzieś wyraźny podział między „ludem” a „arystokracją”. Kamienie szlachetne, półszlachetne, brylanty i kawałki oszlifowanych kamieni z ogródka, sprzedawane są obok siebie. Nie ma w tym niby nic złego, wszak już jakiś czas temu Europa zbiorowo zakrzyknęła, że panowie szlachta krwawią tak samo jak wszyscy. Dla mnie jednak kamienie szlachetne są nadal klasą samą w sobie.

Statystyczna biżuteryjka ma dość mętne pojęcie o tym, gdzie biegnie granica między kamieniem szlachetnym, półszlachetnym a ozdobnym. Więc na początek proponuję w telegraficznym skrócie o tym, kto jest kim i dlaczego.

KAMIENIE SZLACHETNE

Według podręcznika, kamienie szlachetne są przejrzystymi, rzadkimi odmianami minerałów, które charakteryzują się idealnym wybarwieniem, wysokim połyskiem i świetną jakością [umownie granicą jest od 7 w skali Mohsa w górę]. Nieodzowny dla szlachetności kamienia jubilerskiego jest też nadany mu szlif, który wpływa na wartość kamienia [choć kamień przed oszlifowaniem również jest, rzecz jasna, szlachetny].

Rodzina, jak to u arystokracji, jest dość nieliczna. W skład reprezentacji wchodzą: diamenty, szafiry, rubiny, szmaragdy, topazy, aleksandryty [zmieniające barwę cuda], spinele, beryle [w różnych odmianach, na przykład akwamaryn], turmaliny, i chryzoberylowe kocie oko [również z efektem asteryzmu]. Zwyczajowo, tradycyjne jubilerstwo europejskie te kamienie, oraz dodatkowo: perły, opale [które nie kwalifikują się do powyższej listy w powodu swojej specyficznej, niekrystalicznej budowy] i bursztyny, czasem też szylkret i kość słoniową, określają jako „klejnoty”. Tak samo czyni historia sztuki.

Chciałam zwrócić Waszą uwagę na pierwsze zdanie – jednorodne, przejrzyste okazy, o twardości 7+. Nie warto oszukiwać samych siebie kupując niezbyt wysokiej jakości rubiny i szafiry, których jest mnóstwo. Niektóre z nich mają barwę i połysk, które faktycznie nawiązują do jakości kamieni szlachetnych, ale spójrzcie krytycznym okiem na nieprzejrzyste, słabo wybarwione, anemiczne rubinki. Połóżcie obok nich dobrej jakości ametyst i spójrzcie jeszcze raz. I odpowiedzcie sobie na pytanie – czy fakt, że dość bury kamyczek ma chemiczną więź rodzinną z rubinem sprawia, że można pisać, jaki to jest szlachetny i świetnej jakości? Prywatnie, jako osoba kupująca prawdziwe kamienie szlachetne, dostaję krótkiego ataku wścieklizny czytając takie opisy w galeriach ;)

A teraz coś o bliższych większości z nas tematach:

KAMIENIE PÓŁSZLACHETNE [tudzież OZDOBNE]

Dzięki upowszechnieniu rynku jubilerskiego, kamienie semi-precious zyskały szerszą publiczność. Nie są to jedynie minerały, ale też skały i twory naturalne pochodzenia organicznego.

Podział jest płynny i różne środowiska różnie się na niego zapatrują. Rynek azjatycki forsuje karkołomną ideę porzucenia rozróżnienia na szlachetne i półszlachetne, ozdobne czy jakiekolwiek inne w ogóle [wszak to bardzo na rękę ludziom robiącym "kamienie" z plastiku]. Czasem dzieli się je na dwie grupy, oddające pochodzenie:

1. minerały przejrzyste i nieprzejrzyste: kwarce [w tym ametyst i cytryn], agaty, chalcedony, onyksy, karneol, amazonit, fluoryt, labradoryt, moonstone, granat, jadeit, nefryt, sodalit, malachit, lapis-lazuli, rodonit, turkus.
2. materiały niemineralne: koral, lawa, marmur, skamieniałości [fossil, petryfikowane drewno, amonity], alabaster, krzemień.

Podziałów jest sporo, ale ten zawsze wydawał mi się najbardziej rozsądny. Można powiedzieć, że pierwsza grupa to kamienie półszlachetne, a druga to ozdobne. Właściwie używamy coraz więcej i więcej rzeczy, które mieszczą się w obszernej definicji kamieni ozdobnych.

Kamienie szlachetne, półszlachetne i ozdobne

Jeśli podział jest już w miarę jasny, warto wyjaśnić jeszcze jedną rzecz: zabiegi upiększające. Jak mówi nadęte polskie przysłowie: co wolno wojewodzie… i tak dalej. Otóż tu odwrotnie. Wszystkie zabiegi [które dokładnie opiszę w osobnym wpisie] upiększające i polepszające jakość wpływają ujemnie na wartość kamienia szlachetnego [w końcu najcenniejsze są te naturalnie idealne], natomiast generalnie rzecz biorąc pozostają bez większego wpływu na wartość kamieni półszlachetnych i ozdobnych. Dla tej drugiej grupy dużo większa jest też tolerancja w temacie szlifu – szlif na być estetyczny, nie ma wymagań dotyczących sztuki szlifowania w odpowiednią ilość idealnie wpasowanych w siebie fasetek [bo i bardziej miękkie kamienie nie dają takiej możliwości]. Dla kamieni szlachetnych bywają szlifierze wyszkoleni w fasetowaniu poszczególnych części kamienia [jeden brylant potrafi szlifować kilka osób – spece od rondysty, pawilonu i korony, a czasem i taflę szlifuje kolejny gość].

Nie jest to zbyt może zbyt pasjonujący wpis, ale myślę, że ten kawałek wiedzy warto sobie przyswoić ;)

——————————

Magdalena Kobylańska ‘Dark’

Biżuteria, minerały, obrazy i inne różności ;)

http://darksdesigns.wordpress.com