Sutaszowy niezbędnik

Czym się haftuje każdy wie, a jak nie wie, to się domyśla. :)

Nie będę Wam dzisiaj pisała o tym, że potrzebujemy igły, nitki, sznurków sutaszu i koralików, bo to oczywiste. Chcę Wam w kilku zdaniach napisać bardzo konkretnie o tym, czego nauczył mnie czas, jaki poświęciłam na haftowanie sutaszu. To taka esencja – wiedza, którą nabyłam w praktyce haftując, i prując, i rzucając tym co wyhaftowałam o ścianę, bo i tak bywało. :)

Musicie też brać pod uwagę to, że w temacie doboru materiałów będę pisała bardzo subektywnie, głównie z własnego punktu widzenia. To co MNIE wydaje się najwygodniejsze i najlepsze. Z czasem na pewno sami dojdziecie do własnego “niezbędnika” sutaszowego, bo to, co znajdzie się w Waszych zbiorach materiałowych będzie zależało tylko i wyłącznie od Was.

Podstawowe narzędzia

Blog Bukowiec - filc i akcesoria do sutaszu

Po sutaszowe akcesoria zapraszamy do Bukowca: SUTASZ

[fot. Wioletta Zubka - Sklep Bukowiec]

Igła – niech będzie cienka z małym oczkiem, najlepiej taka do haftu koralikowego – nie ma nic bardziej frustrującego niż szukanie w drobnicy tego jednego jedynego koralika, który raczy przejść przez igłę.

Nożyczki – świetnie sprawdzają się te do decoupage lub do paznokci. Mają małe, cienkie ostrza i są odpowiednio ostre. Do przycinania grubszych materiałów wybieram  nożyczki fryzjerskie – te są bardzo ostre również na samym wierzchołku ostrza.

Klej – do podklejenia rewersu biżuterii. Najpopularniejszy jest klej szewski. Ja zaś najbardziej lubię Bostik (m. in. za to, że po wyschnięciu można go prać i jest elastyczny).

Jak wydobywa się srebro? FILM

Zastanawialiście się kiedyś jak wygląda kopalnia srebra i jego wydobycie? Okazuje się, że jest to dość skomplikowany proces.

Zainteresowanym polecam dwuczęściowy filmik „How silver is minded”, materiał przygotowany przez firmę Endeavour Silver Corp., która zajmuje się wydobyciem srebra w Meksyku i Chile.

Filmy są w języku angielskim (z możliwością włączenia napisów hiszpańskich lub niemieckich, jeśli to komuś ułatwi oglądanie). W drugiej części filmu jest sporo scen pokazujących proces wydobycia i oczyszczania srebra, warto więc obejrzeć nawet jeśli warstwa tekstowa nie będzie do końca zrozumiała. ;)

CHRYZOKOLA czyli słów kilka o nieporozumieniu

Chyba każda biżuteryjka natknęła się gdzieś na kamień, który został opisany jako chryzokola. Co nie byłoby dziwne, z uwagi na fakt, że pierwsze pisemne wzmianki o niej pochodzą z początków naszej ery, czyli już wtedy była szeroko wykorzystywana w okolicach basenu Morza Śródziemnego. Tylko że to, co większość z Was oglądało jako chryzokolę, zapewne nią nie było. Ot, kolejny smaczek naszego biżu-światka, takie rzeczy tylko w Erze, po prostu.

Chryzokola należy do tej samej grupy kamieni, co malachit czy turkus – delikatne, kruche, ładnie wybarwione, ale nietrwałe kamyczki o pięknym wyglądzie i z pasją podrabiane. Kruchość chryzokoli bierze się z tego, że jest ona uwodnionym krzemianem miedzi, więc występuje w skupiskach osadzonych w skale macierzystej, a nie w litych kryształach. To właśnie miedź nadaje jej przepiękną gamę barw od zieleni do niebieskości. Jak na razie wszystko brzmi jasno i bezproblemowo, prawda? No, to przejdźmy do momentu, gdzie się to komplikuje…

Magdalena Kobylańska - Dark - Blog Bukowiec - chryzokola

[fot. Magdalena Kobylańska 'Dark', Wioletta Zubka - Sklep Bukowiec]

Srebro

Metale szlachetne to, najogólniej rzecz ujmując, metale odporne chemicznie, dzięki czemu mogą występować w naturze w stanie czystym, a po przetworzeniu odznaczają się trwałością i wytrzymałością.

Metali szlachetnych nie da się wytworzyć sztucznie, ludzką ręką, być może dlatego są uważane za tak cenne. Ich wartość oraz walory estetyczne sprawiają, że wciąż są pożądanym materiałem, szczególnie jako tworzywo do wyrobu biżuterii.

Srebro to wśród metali szlachetnych taka troszkę „miss publiczności”. Złoto i platyna, królujące pośród obrączek ślubnych oraz pierścionków zaręczynowych, są niewątpliwie bardziej cenne i trwalsze niż srebro. Ale to właśnie ono, ze względu na przystępną cenę oraz łatwość obróbki, zdominowało rynek biżuteryjny.

Blog Bukowiec - Bożena Jakubowska - Hebbe - srebrne rurki i srebrny drut

Srebrne rurki i srebrny drut.

[fot. Bożena Jakubowska 'Hebbe']

Zaczarowany świat łańcuszków

Taka prosta rzecz: łańcuszki. Ale pod tym jednym słowem kryją się dziesiątki rodzajów splotów i łańcuszkowych kombinacji.

Pancerka – charakterystyczną cechą są spłaszczone ogniwa, często z dodatkowym szlifem.

Żmijka – o ciekawym splocie, okrągłym, kwadratowym i ośmiokątnym.

Anker – ogniwa okrągłe lub owalne, czasami posiadające element łączący ogniwo w środku.

Belcher – masywny, o okrągłych, naprzemiennie splatanych ogniwach.

Singapur – charakterystyczną cechą tego łańcuszka jest przestrzenny splot, wyglądający jakby łańcuszek został skręcony.

Popcorn – ma wiele odmian, cechą charakterystyczną są kuleczki.

Spiga – składa się z ogniw w kształcie ósemki.

Herringbone – splot układający się w kształt litery „S” lub „V”, jest płaski.

Lisi ogon, bizantyjski, cardano, monaliza, figaro, corda….czy ktoś jeszcze nie śpi i to czyta? ;)

Blog Bukowiec - łańcuszki z zapięciem

Więcej łańcuszków z zapięciem znajdziecie w Sklepie Bukowiec: ŁAŃCUSZKI Z ZAPIĘCIEM

NEFRYT odarty z mitów

Teraz będzie coś o krewnych i znajomych królika. Każdy coś słyszał, każdy na pewno widział w sklepie osobnika, który się pod takiego podszywa, ale w sumie mało kto wie co i jak.

Spieszę więc donieść, że jednorożec rynku półfabrykatów handmade nie jest ani wyjątkowo urodziwy, ani wyjątkowo drogi, ani tak na dobrą sprawę to i tego rogu nie ma. Ot, koń jaki jest każdy widzi. Albo przynajmniej po przeczytaniu tego zobaczy. :)

Jako że omówiłam proweniencję i cechy jadeitu, wypadałoby wspomnieć o jego skromniejszym kuzynie – nefrycie. Każda z nas coś tam słyszała albo czytała o nieziemskiej urody nefrytowych grzebyczkach gejsz, o chińskich smokach rzeźbionych w nefrycie i innych cudach z Dalekiego Wschodu z tegoż minerału wydzierganych. Wiecie, to trochę jak z gotykiem. Dlaczego w Gdańsku stoi największy ceglany kościół gotycki? Ano dlatego, że budowali z tego, co mieli. A że jak Gdańsk Gdańskiem [żeby nie było, mieszkałam tu długo i darzę to miasto wielką sympatią, ale wiem, że zawsze miało mały problem z rozrostem ego ;P] wszystko musiało być wieeelkie i w ogóle wy…wypasione. :) Bo umieli go postawić. Bo napatrzyli się na to, co powstawało we Francji i też zapragnęli katedry do nieba. Było tylko jedno „ale”. Otóż we Francji mają kamień. My nie mamy. Więc, tak samo jak w niekamiennych Niemczech i Holandii, użyliśmy cegły. No i tak właśnie jest z nefrytem.

Blog Bukowiec - nefryt

Misa (50,8cm), dynastia Qing, 1774 

[Źródło zdjęć: http://arts.cultural-china.com]